Erozja codzienności skłania do tego, żeby choć trochę przemodelować  własne życie.  Żeby rosnąć w siłę nie trzeba deptać tego, co już jest i co daje dobre owoce. Czasami wystarczy doza wyobraźni, trochę wiedzy, skupienie i człowiek znajduje odpowiedzi na ważne dla siebie pytania. Wzmacnianie własnych dobrych doświadczeń służy osiąganiu równowagi życiowej.
W wywiadzie dla studia ALLURE Wellness & Spa mówię o poszukiwaniu harmonii,
o motywacji i przezwyciężaniu lęków.

Allura Wellness & Spa: Czym jest dla Pani work- life balance?

Monika Goc: Harmonia, równowaga, slow life. Każde z tych pojęć stanowi dla mnie jasno zdefiniowaną zasadę, którą stosuję w życiu zawodowym i osobistym. Uważam, że  wyrażenie work-life balance warto przełożyć na polski, zastąpić przyjaźniejszym językiem.
Wtedy łatwiej określić swoje indywidualne reguły, które nabierają znaczenia, stają się podstawą do budowania własnego życia i indywidualnego szczęścia.

Ja tak zrobiłam i do tego zachęcam ludzi, z którymi podejmuje współpracę. 

Harmonia wyznacza kierunki moich decyzji, a co za tym idzie reakcji i zachowań. Łączy się z porządkiem, jasnością, konsekwencją, spójnością, ładem, symetrią. Dla przykładu harmonia oznacza, że potrafię zbilansować czas pracy zawodowej i np.: czas, jaki chcę spędzać z moją rodziną.
Dlaczego? Bo harmonia łączy się z wartościami, jakie ma przecież każdy z  nas.
Ważne, żeby od czasu do  czasu przypomnieć sobie, jakie to są wartości. Wartości są naszym kompasem, określają kierunek naszego życia
i powodują, że jesteśmy po prostu szczęśliwi, bardziej spełnieni.

Harmonijne życie oznacza spokój, który przejawia się tym, że mogę spać zrelaksowana i wyciszona, że czuję się uczciwa wobec siebie i ludzi wobec mnie zależnych.
Życie harmonijne oznacza mniej stresu, spalania się w sytuacjach sprzecznych z moimi wartościami. No właśnie – tyle mówi się dzisiaj o wartościach, ale odnoszę czasem wrażenie, że to tylko woda na młyn. A wartości naprawdę mają moc!
Szukając harmonii nie można ich pominąć :).
Według mnie wartości określają jakość życia człowieka.

Wartości mogą ewoluować w miarę jak nabywamy doświadczenia. Dlatego harmonijne życie dla mnie oznaczało kiedyś dużo więcej czasu, jaki angażowałam w bycie z dziećmi, a dzisiaj, kiedy są starsze i zdecydowanie bardziej samodzielne, te nadwyżki mogę swobodnie zaimplementować w inne dziedziny życia 🙂 np. zgłębianie zainteresowań, rozbudowywanie biznesu.
Zatem harmonia łączy się z wartościami i oznacza ład, symetrię czyli… równowagę. 

 

Równowaga łączy się dla mnie ze slow life, takim bardzo świadomym życiem.
Nie chodzi o to, żeby życie zaplanować od A do Z, czy pokusić się o przekonanie, że mogę bezwarunkowo zapanować nad swoim czasem.
To niemożliwe ?.
Mam na uwadze raczej świadome, celowe wybory, np.: w czasie siedzącej pracy robię przerwy co 25 minut, ponieważ tego domaga mój kręgosłup i dodatkowo !!! serwuję sobie mały spacer po pomieszczeniu, 5-6 minutowy, aby odciążyć odcinek lędźwiowy.
Oczywiście czas tyka tik tak tik tak, zadania  czekają na swój termin, a ja? Po prostu celowo dbam o swoje ciało i zdrowie,
bo innego mieć nie będę.
Jeśli zawiedzie mnie ciało, co zrobię?

Mówiąc o równowadze przypomina mi się coaching z klientem, który miał mocny konflikt między wewnętrzną presją na pracę zawodową i  swoim życiem rodzinnym.
Podczas kolejnego spotkania stwierdził, że nie może tak często złościć się na swojego kilkuletniego synka, ponieważ po pierwsze dziecko jest małe i wymaga przecież jego uwagi (co więcej upomina się o nią ), a po drugie – przecież będą ze sobą całe życie!
I to było dla ojca bardzo odkrywcze. Bycie z dzieckiem przez całe życie, obok siebie, krok po kroku, dzień po dniu, godzina po godzinie. Przykład ten pokazuje, że równowaga i świadomość w życiu są kluczami do tego, żeby poczuć się szczęśliwym, spełnionym i panować nad sobą.
Spokój w głowie powoduje, że człowiek podejmuje lepsze decyzje :).

 

AW&S: Jak równowaga życiowa lub jej brak wpływa na nas?

MG: Każdy jest kowalem własnego losu. Jako dorośli samodzielnie decydujemy o jakości własnego życia.
Nie jest tajemnicą, że życie w równowadze wymaga wysiłku i nie bierze się ot tak. Z rozczarowaniem stwierdzam też, że nie ma także jednego patentu na to, jak ją osiągnąć. Na szczęście, każdy myślący człowiek wie lub może się dowiedzieć, co jest dla niego dobre,
a co przyczynia się do destrukcji jego funkcjonowania. Dostęp do informacji, wiedzy, konsultacji jest dzisiaj na wyciągnięcie ręki.

Chcę też powiedzieć, że jako ludzie jesteśmy wyposażeni w taki prosty radar – czujnik,
który bada stan naszego zadowolenia życiowego – czyli emocje.
Jeśli wciąż jestem niezadowolona, zniecierpliwiona, podenerwowana czy zagniewana to wniosek nasuwa się sam – coś jest nie tak w moim życiu. Bycie zbyt długo nieszczęśliwym to pierwszy sygnał braku równowagi, o której mówiłam wcześniej.
Dodatkowo pojawia się ból – i psychiczny i fizyczny
https://efros.pl/produkt/coaching-kryzysowy/

Stąd brak harmonii w życiu zwykle oznacza bycie nieszczęśliwym, bycie w ciągłym kryzysie, w nieustannym stanie pandemii.

Równowaga w życiu to stan balansu ducha i ciała, swoistego sacrum i profanum.
Skoro dziecko, aby rozwijać się harmonijnie potrzebuje ruchu, bodźców intelektualnych, emocjonalnych i społecznych – to sytuacja ta wcale nie zmienia się wraz z wiekiem. Zmieniają się tylko proporcje i nie oznacza to, że człowiek dorosły, czyli wg norm biologiczno – rozwojowych – po 20 roku życia, ma zrezygnować z wymienionych wyżej przestrzeni. Zaniedbanie którejkolwiek z nich zwykle prowadzi do zakłóceń, zmian, choroby. Tak to właśnie widzę.

 

AW&S: Czy stara się Pani zachowywać aktywność fizyczną?

MG: Aktywność fizyczna jest na tyle ważnym aspektem mojego życia, że towarzyszy mi od zawsze,
a przynajmniej odkąd pamiętam :).
Jak mówiłam wcześniej, na określonych etapach życia, zmieniają się proporcje, intensywność i rodzaj rejonów, które chcemy odkrywać. Ruch to zdrowie, jak mówi przysłowie.
Oczywiście ruch adekwatny do możliwości człowieka, do jego predyspozycji, zamiłowania, dynamiki, tempa życia.
Dzisiaj, mając 46 lat wciąż jestem aktywna fizycznie i nie wyobrażam sobie inaczej!
Co prawda musiałam zrezygnować z joggingu, jazdy na rowerze i długich wędrówek górskich, ale wciąż mam jeszcze kilka możliwości,
z których korzystam :).
To z pewnością 5 km codzienne spacery, które wpisane są w mój codzienny rozkład dnia bez względu na pogodę i porę roku.
Do aktywności fizycznej dołączyłam zbilansowaną dietę, która jest bardzo ważna na etapie mojego biologicznego, kobiecego życia :).
Dzięki niej utrzymuje właściwy dla mojej pracy i trybu życia poziom energii, sił witalnych i intelektualnych.

Nie ukrywam też, że ruch odgrywa w moim życiu rolę “oczyszczacza” umysłowego.
Pracując z ludźmi: ich trudnościami, emocjami, problemami muszę dbać o właściwy poziom własnego zdrowia psychicznego,
o wewnętrzny balans i harmonię :). 

 

AW&S: Kto najczęściej potrzebuje wsparcia coachingowego? Pracownicy korporacji?

MG: Niekoniecznie. Wsparcie coachingowe stało się na tyle znane,
sprawdzone i popularne, że z powodzeniem  korzystają z niego ludzie “niekorporacyjni”, np. właściciele małych i średnich biznesów.

Z racji na nasze doświadczenie, z usług Ośrodka Rozwoju Personalnego Efros https://efros.pl/ korzystają  też osoby związane z szeroko rozumianą polityką czy przedstawiciele organizacji społecznych.
Coaching biznesowy https://efros.pl/produkt/coaching-w-biznesie/ łączymy często z indywidualnymi treningami kompetencji
min. skutecznej komunikacji, wpływu i perswazji czy zarządzania emocjami.

W ciągu ostatnich kilku lat zwiększyła się także liczba klientów, którzy pracują na celach związanych z planowym i świadomym rozwojem kariery zawodowej.
Dużym powodzeniem cieszy się w firmach coaching zespołowy https://efros.pl/coaching/coaching-zespolowy/ , który zastępuje tradycyjne szkolenia dedykowane właśnie zespołom i tzw. teambuilding.
Formuła tego rodzaju coachingu sprawdza się szczególnie w zespołach, które dopiero się formułują lub takich, które znajdują się w stanie kryzysu.

Z moich obserwacji wynika, że coaching już od wielu lat nie łączy się jedynie z korporacją :). Otwiera się szeroko na rozwój  każdego, kto jest nim zainteresowany :).

 

 AW&S: W jaki sposób najlepiej motywuje się do działania osoby wypalone zawodowo?

 MG: Wypalenie zawodowe to temat rzeka. Koncentrując się na uruchomieniu motywacji takich osób, sięgam w pierwszej kolejności
po znalezienie odpowiedzi z czego wynika taki stan.
Jest wiele technik pozwalających dotrzeć do źródeł wypalenia zawodowego.
W zależności od ich rodzaju ustalamy z klientem dalszą drogę współdziałania i procesu. Bo wyjście z wypalenia zawodowego to zawsze proces, czas, dojrzewanie.


To, co wydarza się w trakcie naszej kooperacji może wiązać się przykładowo z  uruchomieniem wyzwań osobistych czy zawodowych, skierowaniem uwagi klienta na zmianę pracy, zmianę priorytetów, poszukiwanie balansu itd.
Oczywiście z transformacją zawsze związana jest motywacja, a ta w dużym skrócie łączy się z zaangażowaniem, emocjami, celami, sensem, pragnieniami, możliwościami i właściwym wsparciem.

 

AW&S: W jakim momencie najszybciej się poddajemy?

MG: Nie będzie niespodzianką , kiedy powiem, że najczęściej progi rezygnacji są dwa: kiedy wymagania są zbyt wysokie lub zbyt niskie. Jednym słowem cel, jaki sobie stawiamy jest zbyt ambitny lub za mało ambitny.
Oczywiście kryteriów, które stanowią o osiągalności celu jest więcej. Mając jednak na uwadze najczęściej pojawiające się przyczyny rezygnacji, związane  z motywacją, wskazałabym właśnie na te dwa.
Wyobraźmy sobie prostą sytuację: chcemy zrzucić wagę. Za dwa tygodnie mamy imprezę, na której chcemy wyglądać zjawiskowo lub przynajmniej dobrze :).
Co robimy?
Zaczynamy się intensywnie odchudzać. Chcemy zgubić 10 kg w dwa tygodnie. W ciągu 14 dni zaczynamy bardzo intensywnie trenować, ograniczamy posiłki do minimum. Skutki odczuwamy już po 24 godzinach – zakwasy połączone prawie ze stanem podgorączkowym, drewniane ruchy, ból, dyskomfort. Po kilku dniach drastycznego klinczu dietetycznego zaczynamy robić się drażliwi, wkurzeni, głodni i…nieprzyjemni dla otoczenia, co prowokuje konflikty!
I tak nakręca się spirala nieszczęść, w której tracimy zbyt wiele energii, a straty wszelkiego rodzaju zaczynają być zbyt mocno odczuwalne.
Tak może wyglądać przykładowy cel zbyt ambitny, który podcina nam skrzydła i po prostu z niego rezygnujemy. 


Podobnie może wyglądać sytuacja, kiedy coś zaplanujemy, lecz efekty będą widoczne dopiero za jakiś dłuższy czas.
Wpływ na motywację mają także w miarę szybkie, widoczne, namacalne i dające się zmierzyć efekty,
dlatego mówi się o strategii małych kroków.
Kiedy robiąc coś wysilam się i wkładam w to mnóstwo energii, pracy, czasu itd., ale nie widzę satysfakcjonujących efektów – to szybko rezygnuję.
Dlatego tak ważne w planowaniu opartym na celach długoterminowych (np. nabycie kompetencji związanymi z wystąpieniami publicznymi), jest uwzględnienie celów krótkoterminowych.
Takie małe kroki, widoczny postęp, choćby najmniejszy, i dająca radość transformacja – napędzają motywację człowieka.
Ta prosta zasada działa u wszystkich ludzi – zarówno u dzieci jak i dorosłych.

AW&S: Czym wyjaśni Pani popularność szkoleń coachingowych?

MG: Coaching poznałam  w roku 2012 i od tamtej pory nie znalazłam bardziej skutecznej metody, która wpływałaby na zmianę,
świadome przejście od punktu A do punktu B.
Zmiana może dotyczyć wszystkiego, od realizacji remontu mieszkania po relacje rodzinne, od stworzenia wielkiego, kilkuletniego projektu po sposób na organizację wakacji, od przygotowania się na rozmowę kwalifikacyjną po pracę nad własnymi kompetencjami,
np: komunikacją z ludźmi w pracy czy własnym partnerem.

Ludzie, którzy skorzystali kiedykolwiek z prawdziwego coachingu, pracowali na własnych celach i wykorzystali czas oraz proces do zmiany wiedzą, że to niesamowita podróż. Dosłownie.
Coaching otwiera niesamowite możliwości poznawcze człowieka, bo pracuje na jego zasobach i możliwościach.
Uruchamia kreatywność, angażuje i daje potężne poczucie sprawczości. Jednocześnie jest to metoda w której człowiek poznaje samego siebie i uczy się samego siebie.
I to co najważniejsze coaching  – jest metodą bezpieczną. Pracuje w oparciu o teraźniejszość i przyszłość.
Coaching nie jest terapią i zawsze to podkreślam w pracy z klientami.

Dzisiaj coaching jest także łatwo dostępny zarówno ze względu na opłaty za sesje coachingowe jak i  możliwość spotkań. Kontakty klienta z coachem mogą odbywać się on -line, telefonicznie lub mailowo. Odpadają bariery związane z odległością czy w ogóle miejscem na ziemi.

Osobiście korzystam z coachingu regularnie, pracując na celach zawodowych i osobistych.

 

AW&S: Jak wg Pani najlepiej wyrobić sobie „nawyk” sportu ale ogólnie nawyk?

MG: Najpierw my kształtujemy nawyki, a potem nawyki kształtują nas – jak powiedział starożytny filozof. Współczesna nauka o mózgu przekonuje, że łatwiej nawyk zastąpić innym nawykiem aniżeli z nim walczyć. W praktyce wygląda to naprawdę różnie :). Jedno jest pewne – wyrobienie nawyku wymaga pewnego wysiłku, systematyczności, konsekwencji, zaangażowania.
Podam przykład z własnego podwórka. Kiedy kilka dobrych lat temu postanowiłam biegać, aby schudnąć po ciąży. Głównym wyzwaniem było znalezienie właściwego czasu i …pokonanie wstydu.
Potrzeba była, chęć była lecz brakowało mobilizacji na tyle mocnej, aby wreszcie zacząć.
Dlatego pierwsza rzecz w kształtowaniu nawyku to:
TERAZ.
To “teraz” rozumiem jako dziś. Co już dziś mogę zrobić, żeby wreszcie zacząć? Niekoniecznie myślę o zakupieniu nowych adidasów czy lanserskich legginsów :).
Dziś oznacza Start.
W moim przypadku dziś wyznaczyło wyjście wieczorem i przejście 3 km. Muszę przyznać, że to było piękne doświadczenie. Wreszcie wyszłam, wreszcie to zrobiłam, wreszcie zaczęłam !!! Dopamina, hormon szczęścia, ma naprawdę moc! Wytwarza się min. wtedy, kiedy osiągamy cele. I to jest dobre. To
krótkoterminowa nagroda, która napędza człowieka do dalszego działania.
Długoterminowa nagroda nadeszła po 2 tygodniach, kiedy waga zaczęła faktycznie drgnęła i satysfakcja była ogromna.
Nawyk łączy się więc z racjonalnym planem, nagrodą – krótko i długoterminową.
Nawyk wiąże się również z systematycznością, powtarzalnością.
Jeśli chcemy wyobrazić sobie nawyk to wygląda on  jak wydeptana ścieżka. Im jest bardziej wyrazista, tym silniejszy nawyk.
Jeśli więc zależy nam na utrwaleniu jakiegoś zachowaniu i przekształceniu go w nawyk, potrzebujemy robić coś świadomie,
codziennie i tak często jak to tylko możliwe do momentu, kiedy zaczniemy to robić automatycznie.

Utrwalaniu nawyków powinny towarzyszyć pozytywne i przyjemne emocje. Mój nawyk codziennego biegania kształtował się około 2 miesiące. Przyznaję, że w początkowym okresie  kryzysy pojawiały się często. Ale wizja nagrody, w tym przyjemność relaksu, oczyszczenia umysłu i wreszcie odczuwalna poprawa kondycji fizycznej, napędzały mnie każdego dnia.
Mówiąc o kształtowaniu nawyków trzeba wiedzieć, po co się coś robi.
Na tym zasadza się także motywacja człowieka. Przydaje się wówczas, kiedy przychodzą kryzysy.
Zwykle mówię moim klientom –
przypomnij sobie, po co zacząłeś. I to także jest dobre.

AW&S: Czy Polki łatwo się poddają?

MG: Polki są niesamowite. Przyznaję, że potrafią być zdeterminowane, ambitne i bardzo pracowite. U kobiet, którym towarzyszyłam w procesie, cenię szczerość i odwagę z jaką potrafiły mówić o swoich słabościach, pragnieniach i prawdziwych potrzebach. 

AW&S: Jak starać się zachować równowagę życiową w codzienności?

MG:
Myśl #MyślenienieBoli.
#Ucz się każdego dnia i bądź ciekaw świata, bez względu na wiek. Niech cię nie spowalnia rutyna.
#Dbaj o duszę i ciało. Ciało to twój przyjaciel.
#Zrezygnuj z patrzenia na siebie wyłącznie w kategoriach ofiary. Kiedy jesteś nieszczęśliwy zatrzymaj się. Daj sobie czas, rozejrzyj się i zrób to, co mówi Ci rozum i serce.
#Bądź dobry dla siebie i dla ludzi.
Każdego dnia kieruj się swoimi wartościami. Nie trzeba być idealnym, aby żyć w harmonii.
#Każdy dzień zakończ pokojem – ze sobą i najbliższymi ci ludźmi.

Równowaga życiowa daje spokój wewnętrzny, poczucie spełnienia i dobry sen. Nie bierze się znikąd.
Jest efektem pracy nad sobą, konsekwencją  indywidualnej drogi, ewolucją poglądów i skutkiem poszukiwania.
I tak naprawdę podlega ciągłej zmianie.
Mogę więc powiedzieć, że to taka świadoma neverending story.
Nie jest zarezerwowana dla wybrańców, jest w zasięgu każdego człowieka.
I to jest dobre :).