Są ludzie, którym wszystko przychodzi łatwo. Masz ich wokół siebie. Osiągają wyniki, są efektywni, skuteczni. Ty tak nie masz. A chciałbyś.

W czym tkwi tajemnica? Czy to jakieś nadprzyrodzone moce, którymi dysponują ci ludzie? Cechy charakteru, z którymi się trzeba się urodzić?
Zamiast zadręczać się podobnymi myślami, karmić swoją tęsknotę za czymś co mają inni lub poddawać się destrukcyjnej rezygnacji, przeczytaj ten artykuł.
Dowiesz się z niego co robić, aby zwiększyć szansę na zrealizowanie każdego z zadań jakiego się podejmiesz. Jak uniknąć pułapki utknięcia w martwym punkcie lub braku motywacji.

Sposób, o którym chcę ci opowiedzieć nie jest skomplikowanym algorytmem wymagającym specjalistycznej wiedzy. Wręcz przeciwnie. Jego zaletą jest zupełna prostota. I każdy może się go  nauczyć i zacząć wdrażać w życie, w zasadzie natychmiast. I obserwować zadziwiające wręcz efekty.

Skąd wiem, że sposób działa? Bo od kiedy zacząłem go stosować, z osoby która dużo myślała i marzyła stałem się kimś kto działa i doprowadza sprawy do końca. Z kogoś, kto zazdrościł innym inicjatywy, przemieniłem się w kogoś, kto tę inicjatywę odważnie podejmuje.
Z kogoś kto był zależny od innych zostałem kimś, kto dziś z sukcesem rozwija swój biznes, pomagając ludziom żyć lepiej.

Sposób działa bo obserwuję jak skuteczni są ludzie, którzy go codziennie używają. Zachwalają go moi klienci coachingowi: właściciele i prezesi firm, managerowie różnych szczebli, liderzy organizacji społecznych, specjaliści wspinający się po szczeblach kariery. Dzięki temu sposobowi, wszyscy oni docierają tam gdzie chcą, czy jest to kolejna zbudowana fabryka, nowy klient, nowy zespół, większy zakres odpowiedzialności itp. itd.

Wszyscy i każdy z osobna doceniają wartość jaką do ich życia, nie tylko zawodowego, wniosło rzetelne, przemyślane, realistyczne… ustalanie i realizowanie celów.

Ludzie sukcesu doskonale wiedzą, że spontaniczność to dobra i potrzebna rzecz. Ale tylko od czasu do czasu i w wyjątkowych sytuacjach. Tam gdzie chcesz odnieść prawdziwy sukces, czymkolwiek on dla ciebie jest, tam główną rolę odgrywają dobrze postawione cele.
I umiejętne, ustawiczne dążenie do ich realizacji.

Co zatem musisz wiedzieć o ustalaniu celów, by dołączyć do grona skutecznych ludzi? By twoja praca czy działalność przynosiła tobie i innym wymierne korzyści? Byś nabył mocy doprowadzania spraw do końca? By ci się chciało, nawet kiedy ci się nie chce?

Oto sposób na skuteczne działanie. Składa się on z trzech elementów, o które trzeba zadbać.

 Po pierwsze: nastawienie.

 

Zamykasz oczy. Słyszysz wiwatujący na twoją cześć tłum kibiców. Ludzie z ekipy niosą cię na rękach, w wysoko uniesionej w geście zwycięstwa dłoni, dzierżysz złoty medal. Z nieba sypie się konfetti, z głośników przebija hit grupy Queen „We are the champions”. Jesteś na szczycie, jest ci miło, przyjemnie, hormony szczęścia buzują w twoich żyłach. Zrobiłeś to! Jesteś wielki! I właśnie odbierasz należną ci nagrodę…

Ok, zatrzymaj się. Natychmiast!

To co właśnie robisz… to błąd! Owszem, wizualizacja nagrody, jaka oczekuje cię na końcu jest bardzo przyjemna i z pewnością ma aspekt motywujący. Ale w metodzie, którą Ci proponuję moment obrazowania końcowego efektu występuje, jak w życiu, czyli na ostatnim etapie!

Teraz ważniejsze jest coś zupełnie innego. Coś, co w ogóle nie jest fajne, co nie przydaje endorfin ale przydaje się za to w ostatecznym rozrachunku. Coś, co pozwoli ci realizować cel, pomimo pojawiających się trudności. A te pojawią się na pewno.

Tym czymś jest świadomość, że sukces, który wygląda np. jak w powyższym opisie, to zaledwie jeden i to w dodatku ostatni etap, długiego, żmudnego, niejednokrotnie nudnego, wymagającego wielu wyrzeczeń, procesu.

Doświadczyłeś może kiedyś takiej sytuacji, w której przystępowałeś do zadnia pełen motywacji, po to tylko by po niezbyt długim czasie, wyhamowany przez pojawiające się przeszkody, stracić rozpęd?

A może trudności jakie stanęły na twojej drodze całkiem cię zatrzymały albo wręcz porzuciłeś realizację celu?

Znasz to? Jak tak! W przeszłości wielokrotnie tego doświadczałem, oskarżając się lub dając się oskarżać o „słomiany zapał”.  Jak uniknąć takich porażek? I co to ma wspólnego z nastawieniem?

Odpowiedź jest boleśnie prosta. Jeśli planując cel i drogę jego realizacji szykujesz się jedynie na przyjemności (konfetti, aplauz i złoty medal), to w przy pierwszej lepszej przykrości (np. trening w złej pogodzie, kontuzja albo brak środków na odżywki) łatwiej się poddajesz. Przecież miało być tak  wspaniale, a tymczasem tylko pot, krew i łzy. I to bez żadnej gwarancji sukcesu.

Dlatego, jeśli chcesz być skuteczny, zmień swoje nastawienie. Nie bój się prawdy.

Jedyne czego naprawdę należy się spodziewać realizując swoje cele, to ciężkiej pracy, mozolnego doskonalenia, szarej codzienności związanej z podejmowanym wysiłkiem. Będzie nudno, powtarzalnie albo wręcz przeciwnie, często nie będziesz wiedział co dalej, będzie Ci brakowało wiedzy i pomysłów. Tego właśnie trzeba się spodziewać aby naprawdę realizować cele.

Z takim nastawieniem nie będzie ci straszna żadna przeszkoda. Tak łatwo się nie zniechęcisz. Po prostu wiesz, że ma być i będzie ciężko, więc każde zawirowanie jest czymś, co stanowi element zadania.

Spodziewaj się najgorszego, wtedy tym bardziej dasz sobie radę ze zwykłymi zadaniami, jakie trzeba zrealizować, by osiągnąć cel.

Zapamiętaj. By być skutecznym, zanim określisz czego tak naprawdę chcesz, ustal czy jesteś gotowy na poświęcenia jakie są niezbędne by to osiągnąć. Jaką cenę jesteś w stanie zapłacić za swój sukces. Nic bowiem nie przychodzi za darmo.

  *

„Uważaj o czym marzysz, bo jeszcze się spełni” – ta przysłowiowa przestroga jest kolejnym elementem związanym z budowaniem celów i ich efektywnym realizowaniem. I też wiąże się z nastawieniem.

Wróćmy do przykładu ze złotym medalem. Konfetti opadło, tłum rozszedł się do domów, minęło kilka dni. Budzi cię telefon, kolejna redakcja chce wywiadu i odpowiedzi na ciągle te same pytania. Wyglądasz przez okno, zapominałeś, że stoi tam tłumek paparazzi. SMS od managera przypomina o dzisiejszej sesji zdjęciowej dla sponsora. Jutro telewizja śniadaniowa, autografy w sklepie sportowym. A w przyszłym tygodniu siadasz z ghoswriter’em do twojej „autobiografii”.

Jesteś gwiazdą.

Ale czy właśnie tego chciałeś? Jeśli tak, to super. Nic nie zmieniaj. Jeśli nadal chcesz być mistrzem świata pamiętaj jedynie by wygospodarować w kalendarzu trochę czasu na trening.

Ale co wtedy, kiedy tym, co najbardziej lubisz, jest wysiłek fizyczny, rywalizacja, samodoskonalenie? Przecież teraz, gdy zrealizowałeś cel, będziesz miał na to zdecydowanie mniej czasu! Myślałeś o tym planując zwycięstwo?  Przygotowałeś się na swój sukces?

Podobnie jest np. z awansem w pracy. Pragniesz go po to, aby robić bardziej pasjonujące rzeczy, czuć adrenalinę związaną z większą odpowiedzialnością, cieszyć się większym prestiżem lub większą wypłatą. Tymczasem, zostając managerem przez większą część dnia musisz „obrabiać” raporty, uczestniczyć w nudnych naradach, dbać o dobrą atmosferę w zespole, planować i zatwierdzać grafiki czy urlopy, rozliczać czas pracy, oceniać, szkolić, coachować … Ambitne zadania? Teraz to tylko część twojej roboty, często, dla spokoju i skupienia, zabierana do domu. Kasa? Niby się zgadza ale po pracy nie ma już czasu, albo jesteś zbyt zmęczony, aby ją wydawać.

Oczywiście nie zawsze tak jest. Ale może być.

A skoro może tak być, to zanim postawisz sobie cel i weźmiesz się ochoczo za jego realizację, zadaj sobie pytanie czy to, co jest na końcu, jest ci potrzebne i czy jesteś na to gotowy.

Ustalając cele, np. związane z awansem zawodowym, weź pod uwagę szarą rzeczywistość, która cię czeka po ich zrealizowaniu. Dzięki takiemu działaniu unikniesz rozczarowań. Przygotujesz się na sukces. Jak? Zawczasu przeszkolisz się z zarządzania sobą w czasie czy delegowania zadań. Albo korzystając z oferty www.efros.pl , rozwiniesz szereg innych kluczowych kompetencji liderskich POCZĄTEK PODRÓŻY, CZYLI JAK ZARZĄDZAĆ LUDŹMI I BUDOWAĆ EFEKTYWNY ZESPÓŁ? [ABC MŁODEGO LIDERA]. Wynajmiesz coacha Coaching w biznesie, który będzie cię wspierał. Innymi słowy, wtedy kiedy osiągniesz szczyt, zamiast martwić się co dalej, będziesz mógł w pełni cieszyć się sytuacją i widokami.

By być skutecznym (nie tylko w drodze do celu ale także po jego osiągnięciu), nastaw się na ciężką pracę ale także na to, co czeka cię po zrealizowaniu zadania. Przygotuj się i nie daj się zaskoczyć rozczarowaniom. Jeśli się pojawią a będziesz na nie gotowy, nie zmącą twojej motywacji i radości. Nie stłamszą twojej efektywności.

*

I ostatni element związany z nastawieniem. Aby konsekwentnie realizować wyznaczone cele, zastanów się czy jesteś w odpowiednim miejscu i czasie, by to robić?

To bardzo ważne z punktu widzenia produktywności.

Wiele decyzji jakie podejmujesz w życiu zawodowym czy osobistym, jest zdeterminowanych tym, co cię otacza. Zauważyłeś tą prawidłowość?

Pomyśl. Postanawiasz zrzucić zbędne kilogramy, przechodząc na zdrową dietę. Tymczasem w kuchni aż roi się rozpływających się w ustach słodyczy, cudownie chrupkich chipsów, pachnącym dzieciństwem, panierowanych kotletów i tak kojących pragnienie, zimnych słodzonych napojów. Czy w takim środowisku będzie ci łatwo wytrwać przy swojej decyzji?

Jeśli cały czas nosisz przy sobie papierosy i nieustannie przebywasz w środowisku palaczy trudno ci będzie powstrzymać się od palenia. To samo z telefonem. Kiedy masz go przy sobie, to nieustanne sprawdzanie poczty czy social mediów https://www.facebook.com/EFROS-Monika-i-Dariusz-Goc-212617422282703/ będzie twoim naturalnym wyborem. Walczyć z uzależnieniami w takich okolicznościach jest zdecydowanie trudno.

Jeśli otaczasz się ludźmi nastawionymi na działanie, pełnych rozsądnego entuzjazmu, którzy na doświadczeniu i wiedzy budują przekonanie, że w zasadzie nie ma rzeczy niemożliwych, wtedy łatwiej będziesz realizował swoje, nawet najbardziej ambitne cele.

O wiele łatwiej zachować koncentrację na celu, przyjemniej zmagać się z przeciwnościami oraz zachować służące ci nawyki w pozytywnym i przyjaznym środowisku.

Jedną z tajemnic ludzi sukcesu i zarazem sposobu jaki ci prezentuję, jest to aby dostosowywać cel, który sobie stawiasz do możliwości twojego, szeroko rozumianego, otoczenia. Jeśli każda czynność wymagać będzie od ciebie ciężkich bojów, zmień cel. Jest zbyt ambitny. Będzie ciężko uzyskać progres. A twoje siły kiedyś się skończą. I nawet jeśli cel zrealizujesz, cena może okazać się zbyt wysoka.

Czy to oznacza, że nie należy stawiać sobie ambitnych celów, że nie należy „zmieniać świata”?

Należy. Ale by w „nieprzyjaznym” otoczeniu robić to skuteczne, efektywnie, ekonomicznie i bez większych konfliktów, rekomenduję metodę małych kroków.

Uwierz mi, „rewolucje” przerabiałem niejednokrotnie. Większość z nich kończyła się uzyskaniem zamierzonych efektów. Jednak, każdy z tych przewrotów wiązał się z masą nerwów, nieprzyjemnych emocji, walkami, potyczkami i konfrontacjami. Zawsze też, gdzieś zostawał z mną spalony most, niesmak, czasem zadra na długi czas.

Aż pewnego razu zamiast rewolucji spróbowałem ewolucji.

Uwiązałem na postronku przekonanie o własnej nieomylności. Okazało się, że idee choć ważne i wzniosłe, nie zginą jeśli wdroży się je troszkę później i w nieco inny sposób. Że pieniądze (do stracenia/zarobienia) nie są najważniejsze, że czas (szczególnie nie mój) można spożytkować przyjemniej i bardziej kreatywnie. Odkryłem, że „dedlajany” w projektach lepiej się dotrzymuje kiedy zamiast stresu, ciśnienia i niezdrowej konkurencji promuje się humor, zaufanie i wzajemne wsparcie. W każdym z powyższych przypadków droga do osiągnięcia ostatecznego celu, troszkę się wydłużyła (choć ani razu nie zawaliłem żadnego ważnego terminu). Efekty zaś przerosły moje oczekiwania. I co najważniejsze, nikt się nie obraził, na nikogo się nie obraziłem a współpraca i korzyści trwają przez długie lata.

Podsumowując. Stawiając sobie cele albo dostosuj je do twojego otoczenia albo postaraj się aby dostosować środowisko do twoich ambicji. W każdym z powyższych przypadków, osiągnięcie ostatecznego celu zajmie troszkę więcej czasu, ale przynajmniej będzie możliwe. Można też iść na łatwiznę i po prostu … zmienić otoczenie.

By być skutecznym w realizowaniu celów zadbaj o swoje nastawienie. Wiedz czego chcesz i przygotuj się na poniesienie stosownych kosztów. Myśl o przyszłości by nie dać się zaskoczyć rozczarowaniom.

A działając bierz pod uwagę środowisko w jakim funkcjonujesz.


Po drugie: struktura celu.

 

Kiedy już wiesz jakie nastawienie warto w sobie wyrobić, by skutecznie realizować cele, nadszedł czas aby nauczyć się jak cele określać.

Cele można budować na wiele sposobów, pamiętając, że dobry cel musi spełniać kilka podstawowych wymagań. Powinien być jasny dla osoby, która go będzie realizować. Osoba ta musi przecież wiedzieć co należy konkretnie zrobić i jaki ma być tego efekt. Warto, by znany był również termin, kiedy zadanie ma być zakończone. Powyższe, to absolutne minimum by można było działać efektywnie.

Natomiast ja zachęcam Cię, aby budując cele korzystać ze starej a sprawdzonej metody SMART.

SMART to akronim utworzony od angielskich słów, które także w poniżej przyjętym, polskim tłumaczeniu, określają cechy dobrze skonstruowanego, motywującego celu. Według tej metody cel powinien być:

S – szczegółowy

M – mierzalny

A – ambitny

R – realistyczny

T – terminowy

Słowo „smart” w j. angielskim znaczy tyle co „mądry” lub „sprytny”. Zobacz sam, jak można, dość szybko i sprytnie, tworzyć cele o dużym prawdopodobieństwie wykonalności.

Cel powinien być szczegółowy czyli w jasny, konkretny i prosty sposób opisywać co jest do zrobienia. Chcesz napisać książkę? Dobrze, ale jaką? Cel szczegółowy będzie określał jej gatunek, główną myśl czy zakres. Np. napiszę poradnik o wystąpieniach publicznych dla specjalistów BHP.

Chcesz zmienić pracę? To nie wystarczy. By być skutecznym w późniejszym działaniu, już na początku zastanów się, w jakiej firmie chcesz rozwijać dalszą karierę? Jakie stanowisko cię interesuje, albo jeszcze lepiej, jaki zakres obowiązków i odpowiedzialności będzie cię satysfakcjonować?

Marzy ci się podwyżka? Ok! Ale czy chodzi o pieniądze? A może o benefity? Albo prestiż? By mieć dobry cel musisz to ustalić, bo tylko dzięki temu dowiesz się, o co ci tak naprawdę chodzi, dokąd zmierzasz oraz gdzie znajduje się kres twojej drogi.

Z powyższą wiedzą twoja skuteczność zdecydowanie się zwiększy. Jeśli będziesz dokładnie wiedział czego chcesz, łatwiej zaplanujesz działania, ich kolejność, zatroszczysz się materiały, wiedzę itp. Wiedząc czego chcesz nie będziesz tracił czasu na interpretacje, wahania czy wątpliwości. Będziesz parł do przodu jak czołg. Dokładnie tak, jak ludzie, których dotąd tylko podziwiałeś. Jakie to uczucie być postrzeganym, jak oni, jako pewny siebie, piekielnie skoncentrowany, zdeterminowany i efektywny profesjonalista?

*

Cel powinien być mierzalny. Jak w badaniach naukowych, tak i w teoriach dotyczących zarządzania obecny jest pogląd, że jeśli czegoś nie jesteś w stanie zmierzyć, zważyć, obiektywnie ocenić, to tak naprawdę, nie masz nad tym kontroli. Dodatkowo podkreślenia wymaga myśl, że rzeczy, które mierzysz są tymi, które możesz poprawiać. To samo dotyczy twojego celu. Musisz wiedzieć, w oparciu o jakie kryteria będziesz mógł stwierdzić, że posuwasz się z robotą do przodu. No i musisz wiedzieć jak określić, że właśnie swoje zadanie zakończyłeś. Ale nie tylko to. Dzięki jasnym parametrom łatwiej się zorientujesz, czy praca jaką wykonujesz, jest dobrej jakości.

Wróćmy na moment do celu związanego z napisaniem książki o wystąpieniach publicznych dla BHP-owców. Załóżmy, że książka ma być napisana w 30 dni i ma mieć 300 stron. Możliwe do zastosowania kryteria mierzalności to np.:

  • codziennie ma powstać 10 stron, w tym m.in.:
  • 3 ćwiczenia doskonalące dany element wystąpień publicznych oraz
  • 3 przykłady, jak daną umiejętność można wykorzystać w obszarze BHP.

Każde odstępstwo od liczby napisanych dzienne stron oddala cię od zakończenia książki w założonym terminie 30-tu dni. Mniejsza liczba przykładów, zmniejszy zaś wartość merytoryczną i użytkową książki itp. Mając powyższą wiedzę możesz odpowiednio reagować. Jeśli przez kilka dni, starając się z całych sił, piszesz tylko po 8 stron wartościowego materiału, to prawdopodobnie jest to twój realny poziom możliwości. Wiesz zatem, że musisz natychmiast porozmawiać z wydawcą o wydłużeniu terminu złożenia materiału. Jeśli to nie jest możliwie, to negocjujesz np. liczbę stron książki. Może podobna wartość „zmieści” się na 240 stronach? A może trzeba podzielić książkę na dwie części? Opcji jest bardzo wiele, wśród nich także zarwane noce autora.

Poprzez kontrolę nad postępem w realizacji celu jesteś w stanie reagować na każdym etapie. Możesz elastycznie wpływać na rzeczywistość, a przez to, doprowadzać sprawy do końca. A propos. Pisząc w 30-tym dniu, swoją trzysetną stronę, będziesz wiedział, że to już w zasadzie koniec, że cel został zrealizowany!

Jest jeszcze jeden ciekawy aspekt związany z mierzalnością.

Mierząc progres jesteś w stanie… utrzymywać wysoką motywację. Pamiętaj, dowody postępu są jednym z najlepszych sposobów na podtrzymywanie zaangażowania. Za każdym razem, kiedy stwierdzasz, że twoja praca przybliżyła się do końca, dostajesz dawki pozytywnych uczuć, które są tak miłe, że chce się ich więcej. Zatem, podwijasz rękawy i działasz dalej. A na marginesie, czy zorientowałeś się już, że temu właśnie służą te wszystkie wykresy, tabele, raporty, których tak wiele wokół ciebie?

*

Mądrze skonstruowany cel powinien być również „ambitny”. Słownikowa definicja tego słowa wskazuje, że jest to coś wymagającego wielkiego wysiłku i dużych zdolności, coś wartościowego do czego należy zgłaszać wysokie aspiracje. Aż tak? Czy cele aby były wartościowe i zbudowane zgodnie ze „sztuką” muszą spełniać aż tak wiele, tak poważnych warunków?

Mam dla ciebie dobrą wiadomość. Planując działania, które z ochotą i skutecznie się realizuje, wystarczy założyć, że ambitny cel to taki, który jedynie wymagać będzie od ciebie porzucenia strefy komfortu.

Proponuję ci krótkie ćwiczenie. Zapisz teraz swój cel na kartce. Następnie przeanalizuj go proszę. Czy aby zrealizować zapisane zadnie, należy się czegoś nowego nauczyć? Tak? To masz ambitny cel. Musisz pozyskać jakieś kompetencje lub umiejętności? Zgadza się? Masz ambitny cel. Trzeba zdobyć nowe kontakty albo odświeżyć stare znajomości? Pojawić się gdzieś po raz pierwszy? Przełamać opór własny lub innej osoby? Czegoś spróbować? Zacisnąć zęby? Spiąć się…..? Opuszczanie bezpiecznych przystani jakie sobie zbudowałeś w życiu prywatnym i zawodowym może się odbywać na wiele sposobów. I dla każdego z nas strefa komfortu będzie oznaczać coś innego, a jej granice zależeć od wielu czynników oraz zmiennych. Niezależnie jednak od tego, jak wygląda twój obszar bezpieczeństwa i gdzie są granice tego terytorium, jeśli masz realizować ambitne cele, musisz wyruszyć w prawdziwą lub mentalną podróż. Wyprawie zaś powinien towarzyszyć dreszczyk motywujących emocji…

I tu uwaga. Naprawdę chodzi tylko o dreszczyk. Nie dreszcz. Nie drgawki czy spazmy, które kojarzą się bardziej z paraliżującym strachem, niż zachętą do działania.

Innymi słowy, bądź rozważny i nie stawiaj sobie zbyt ambitnych celów. Jeśli przesadzisz, zamiast koncertować się na zadaniu, będziesz trawił siły na sprostanie ambicjom. Energia zostanie wykorzystana na zarządzanie kryzysowe, a nie przybliżanie się do celu. Zamiast czerpać radość i motywację, wraz z każdym kolejnym krokiem będzie narastać frustracja, zniechęcenie, złość, jakie mogą przekształcić się w myśl o zaniechaniu działania.

Na przykład, marzysz o dalekich podróżach ale nigdy nie byłeś za granicą. Nie znasz żadnego obcego języka, dodatkowo słabo obsługujesz „internety”. Może zatem zamiast odbycia podróży autostopem do Tajlandii, postaw sobie na początek cel zwiedzenia Słowacji albo Czech? Te kraje to też „zagranica” ale stres i wyzwanie znacznie mniejsze. Język obcy ale jednak w miarę podobny. Zgubisz drogę to bez większego problemu się skomunikujesz. Obca waluta, inna kultura ale ludzie podobni. Ten sam klimat, krajobrazy ale jednocześnie troszkę inne, nie nasze. Zyskujesz podróżnicze doświadczenie ciesząc się w pełni każdą minutą pobytu i czerpiąc garściami z tamtejszych atrakcji. Jednocześnie jesteś poza strefą komfortu, rozwijasz się, realizujesz plan, jesteś skuteczny i zrelaksowany. To z pewnością będzie dobra motywacja do odbywania coraz dalszych podróży w przyszłości.

*

Kolejny element akronimu SMART. Litera R, czyli przypomnienie, że cel musi być realistyczny, możliwy do osiągnięcia. By to ustalić pomocne są m.in. następujące pytania: Czy masz odpowiednio dużo czasu i sił? Czy dysponujesz właściwą wiedzą albo informacjami gdzie tej wiedzy zasięgnąć? Wiesz kogo poprosić o pomoc jeśli będziesz jej potrzebował?

Realistyczny cel to taki, do wykonania którego dysponujesz odpowiednimi zasobami lub uzasadnionym przekonaniem, że możesz w odpowiedniej chwili pozyskać dostęp do wymaganych zasobów.

Masz ambitny cel aby przebiec maraton. Jednak twoja jedyna regularna aktywność fizyczna to spacer z koszykiem po alejkach hipermarketu. Jak ten cel urealnić? Oto przykład:

  1. Określ szczegóły – przebiegnięcie dystansu maratońskiego bez odpowiedniego przygotowania jest (dla niektórych) możliwe ale zdecydowanie niebezpieczne. Jeśli chcesz przeżyć udział w zawodach, start zaplanuj raczej w perspektywie kilku miesięcy niż kilku dni. Zaplanuj także orientacyjny czas w jakim bieg chcesz ukończyć – od tego zależeć będzie długość okresu przygotowawczego oraz intensywność i częstotliwość treningów. Przeglądnij kalendarium biegów i zobacz, gdzie oraz kiedy takie imprezy się odbywają.

Załóżmy zatem, iż twój wybór padł na następny maraton w Krakowie Cracovia Maraton, jaki odbywa się za 10 miesięcy, a czas jaki chcesz uzyskać po przebiegnięciu 42 km i 195 metrów, to mniej niż 4 godziny.

  1. Określ, co będzie miarą sukcesu? Po pierwsze stawienie się na starcie w Krakowie. Po drugie przebiegnięcie (nie przetruchtanie czy jogging połączony ze spacerem) całego dystansu. Po trzecie czas na mecie to maksymalnie 3:59:59. Po czwarte odebranie medalu za udział. I po piąte fakt, że forma jaką wypracujesz pozwoli ci przeżyć całe to wydarzenie. I to dosłownie.
  2. Zastanów się, czy jest to cel ambitny? Moim zdaniem tak! Jego osiągnięcie zdecydowanie wypchnie cię poza strefę komfortu. Mając na myśli treningi, to pewnie będzie cię stawiał poza ta strefą przynajmniej kilka razy w tygodniu. Pewnie trzeba się będzie dogrzebać do jakichś planów treningowych, nauczyć się czegoś o sobie, o żywieniu itp. itd.  O tym, że cel nie jest zbyt ambitny decydować będzie natomiast np. czas, jaki dajesz sobie na trening.
  3. Odpowiedz sobie szczerze na pytanie, czy przebiegnięcie maratonu jest dla ciebie realne? Czy masz odpowiednie zasoby? W poszukiwaniu odpowiedzi na to pytanie zacznij od umówienia wizyty u lekarza, który oceni twoje szanse pod kątem zdrowotnym. Jeśli da zielone światło, dowiedz się, czego musisz się jeszcze nauczyć, o co zadbać? Na przykład jaki plan treningowy zastosować, mając na uwadze czas, jakim dysponujesz na przygotowanie. Czy potrzebujesz butów biegowych i czy możesz w nie zainwestować? A może trzeba zorganizować partnera biegowego (do towarzystwa i wzajemnej motywacji)? Czym więcej informacji zgromadzisz na tym etapie, czym więcej pytań sobie postawisz i więcej odpowiedzi udzielisz, tym większe szanse na ostateczny sukces. Tym większe prawdopodobieństwo, że za kilka tygodni, trenując w deszczu, w przemoczonych butach, smagany wiatrem po twarzy, chowając w mokrych rękawach zmarznięte dłonie, zamiast porzucić w diabły cały ten pomysł, z uśmiechem i dumą będziesz myślał: „Tak się właśnie kształtuje charakter maratończyka!”

I jak? Dasz radę? Jestem przekonany, że po takiej analizie, jesteś zdecydowanie bliżej by z pełną odpowiedzialnością udzielić pozytywnej odpowiedzi.

*

Ostatnią cechą  „sprytnie” skonstruowanego celu jest terminowość.

Większość ludzi ma skłonność do odkładania działania na później. Wiele czynników się na to składa, inne obowiązki, niespodziewane wydarzenia, ważniejsze priorytety. Nie ma co ukrywać, często też, po prostu nam się nie chce.

Określenie terminów dla twojego celu pozwoli ci ominąć pułapkę prokrastynacji. Wiedząc od początku, kiedy masz rozpocząć realizację zadania, w jakich odstępach czasowych kończyć jego poszczególne etapy czy, co najważniejsze, jeśli z góry znasz datę zamknięcia projektu, zwiększysz swoją mobilizację i skutecznie doprowadzisz sprawy do końca.

Zawsze ustalaj terminy, najlepiej ambitne, ale realne. Zobaczysz, o ile łatwiej będziesz podejmował i kontynuował działania. Nawet jak ci się nie będzie chciało!

 Po trzecie: motywacja.

 

Czy wystarczy określić cel korzystając np. z metody SMART? Na pewno nie zaszkodzi, kiedy będziesz wiedział, co konkretnie jest do zrobienia i jak to zostanie zmierzone. Kiedy będziesz miał przekonanie, iż zadanie jest ambitne ale jednocześnie możliwe do wykonania w założonym czasie. Ale aby być naprawdę skutecznym ta wiedza to czasami za mało.

„Dobry” cel powinien być SMART. Zgadza się. Ale jeśli chcesz stawiać sobie czy innym nie „dobre” a „idealne” cele sugeruję byś pomyślał o jeszcze jednym atrybucie. Otóż, świetny, zachęcający do działania i, jeśli potrzeba nawet do poświęceń, cel musi dać się … zwizualizować.

Motywujące cele właśnie takie są. Jeśli masz przed sobą cel na tyle klarowny, że będziesz go mógł zobaczyć, poczuć, dotknąć, a przynajmniej go sobie wyobrazić… twoja chęć do działania na pewno się zwiększy.

Byłem kiedyś na wycieczce górskiej z dziećmi. Pnąc się wzwyż lasem, czy kosodrzewinami pytanie: „Daleko jeszcze?” nie schodziło moim synom z ust. Kiedy tylko przyroda przestała ograniczać widok, a szczyt odsłonił się w pełnej krasie „daleko jeszcze” nie padło ani raz, tempo marszu wzrosło, zaś przerwy, znacznie się skróciły. Widok celu, w tym przypadku szczytu górskiego, ciągle jeszcze odległego ale jednak widocznego, rozwiał wątpliwości, wzmocnił motywację i dodał sił.

Tak to właśnie działa! Kiedy widzisz, dokąd zmierzasz, jest ci zdecydowanie łatwiej. Wypróbuj tę prawidłowość na sobie lub ludziach, z którymi współpracujesz. Zobaczysz, że znacznie łatwiej będzie podążać za twoją… no właśnie… za twoją wizją.

*

Motywujący cel powinien być pozytywny. O co chodzi? Porównaj proszę poniższe pary sformułowań:

  1. Nie chcę być gruby.
  2. Chcę być szczupły.

Lub

  1. Nie chcę być słaby.
  2. Chcę być silny.

Lub

  1. Nie chcę być samotny.
  2. Chcę mieć rodzinę.

Rozważając tak skonstruowane cele weź pod uwagę trzy psychologiczne prawidłowości:

Po pierwsze mózg rzadko rejestruje słowo „nie”. Skoro tak, to w każdym przykładzie A przekreśl NIE. Co zostaje? Jak cię to motywuje? A jak w tym kontekście motywują cię cele wskazane w przykładach B?

Po drugie, pamiętać warto, że słowa mają ogromną moc sprawczą. One determinują twoją chęć do działania, nadają ton twojemu postępowaniu. Albo przeciwnie. Osłabiają twoją determinację. Jeśli, jak w podanych przykładach, mówiąc o swoich celach, na co dzień używasz słów „gruby”, „słaby”, „samotny”, oswajasz się z tymi stanami. Przyzwyczajasz się. Stąd już malutki krok do akceptacji. Bo w sumie, jaki to grzech być troszkę bardziej puszystym niż inni? Słabość ciała nie wyklucza geniuszu umysłu! Po głębszym zaś zastanowieniu oraz rozmowach z nieszczęśliwymi małżonkami, dostrzegasz zalety samotności wolności.

Po trzecie. Lepiej, dłużej i z większym zaangażowaniem robi się rzeczy, które mają ci w efekcie przynieść zysk, np. szczupłą sylwetkę, zdrowie czy rodzinę. Zamiast unikać, dążysz do czegoś, zamiast tracić (nawet jeśli jest to tłuszcz na brzuchu) lepiej nabywać, zamiast się cofać, iść do przodu.

Magia? Zdecydowanie nie. Po prostu nauka. Psychologia.

*

Na koniec jeszcze kilka krótkich porad, których wdrożenie wpłynie na zwiększenie twojej skuteczności w realizowaniu celów:

  1. Miej swój cel przed oczami. Dosłownie! Zapisz cel, zaopatrz się w zdjęcie reprezentujące stan po osiągnieciu sukcesu czy cokolwiek innego, co możesz zawiesić przed oczami, w miejscu w które często patrzysz. Cel będzie widoczny a przez to realny.
  2. Dokonuj okresowego przeglądu celu – dokonuj korekt. Jeśli trzeba, reaguj. Bądź elastyczny.
  3. Podziel duże cele na mniejsze  – łatwiej uporać się niewielkimi porcjami zadań, w krótszym czasie, niż czymś ogromnym, nawet jeśli masz dużo czasu. Dodatkowo zakończenie każdego etapu w widoczny i możliwy do zmierzenia sposób przybliża cię do końcowego efektu. To bardzo motywuje.
  4. No właśnie, mierz postęp tak często jak to tylko rozsądnie uzasadnione. Oprócz motywacji zyskasz zestaw informacji niezbędnych do zaplanowania dalszych (np. naprawczych) działań.
  5. Nagradzaj się za sukcesy, nie karz za porażki!

Aaaa, jeszcze jedno. Właśnie dotarłeś do momentu, w którym z czystym sumieniem oraz całkiem bezpiecznie, możesz zamknąć oczy i pomyśleć o konfetti, medalu, tłumach wiwatujących na twoją cześć!

Zakończenie.

 

Mój sposób na efektywne realizowanie celów składa się z trzech ważnych elementów.

Pierwszym jest nastawienie. Nie zrozum mnie źle. Nie chcę siać defetyzmu pisząc o żmudnej pracy na drodze do sukcesu, czy szarej rzeczywistości, kiedy już go osiągniesz (pod warunkiem, że otoczenie ci na to pozwoli). Wręcz przeciwnie. Uważam, że spora dawka realizmu jest wręcz konieczna by skutecznie planować i realizować cele. Przecież, jeśli już na etapie myślenia o przeszkodach nie chce ci się podejmować działań, jeśli już sama myśl o trudnościach cię zniechęca, to tym bardziej nie będzie ci się chciało, kiedy te problemy naprawdę się pojawią!

Pamiętaj: bądź przygotowany na porażkę i gotowy na sukces!

Drugim elementem jest dookreślenie tego, czego chcesz lub co ma być zrobione. Czym więcej informacji, danych, szczegółów, dzięki którym zyskujesz pewność, że zadanie jest możliwie do zrealizowania w danym czasie, tym większa szansa na odniesienie sukcesu.

Pamiętaj: żeby dokończyć to co dopiero chcesz zacząć zaplanuj to mądrze.

Trzecim elementem, swoistym dopełnieniem, jest umiejętna motywacja.  Można ją zwiększyć poprzez wizualizację efektu końcowego, pozytywne sformułowanie celu oraz parcie do przodu małymi, mierzalnymi krokami, przynoszącymi drobne korzyści. Na końcu tej wyprawy czeka cię nagroda. Zrealizowany w terminie i w całości cel, z realizacji którego jesteś po prostu dumny!

Wypróbuj wiedzę i doświadczenie jakim się z tobą właśnie podzieliłem. O wrażeniach (skuteczności, przydatności itp.) opowiedz w komentarzu. Jestem bardzo ciekawy twojego zdania.